- Cześć, jesteście tutejszą watahą? Mogę do was dołączyć? – powiedziałam – A, i nazywam się Sunshine.
Nikt nie odpowiedział, albo wilki przede mną nie słyszały mnie. Trudno. Póki co zwiedzę tutejszą krainę przez którą wcześniej przechodziłam. Ta kraina oczarowała mnie, czułam, że tam jest moje miejsce, że tam czeka na mnie przeznaczenie. Nim zdążyłam gdziekolwiek się udać, zapadła noc. Księżyc tego dnia był w pełni. „Moja pierwsza pełnia w moim nowym życiu.,, - pomyślałam, i ruszyłam przed siebie, aż natrafiłam na jaskinię. Zatrzymałam się tam, zwinęłam w kłębek i zasnęłam. Nic mi się nie śniło, a gdy się obudziłam, nadal była noc. Nikogo blisko mnie nie było i dlatego poszłam dalej zwiedzać, aż natrafiłam na granice dzieląca tą krainę z inną, nie myśląc przekroczyłam granice. Na tamtym terenie czułam się dużo gorzej, tak jakby ta kraina była przeciwieństwem ognia, czyli wody. Mimo złego samopoczucia chciałam tam na chwilę zostać, może ktoś tu mieszka? Chciałam kogoś poznać. I wtedy zauważyłam piękną wilczycę, która też mnie zauważyła.
- Kim jesteś? – zapytała
- Tak szczerze, to do końca nie wiem. Nazywam się Sunshine.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz