niedziela, 10 lutego 2013

(Wataha Wody) Od Perrie

Szliśmy na nasze tereny, Johny cały czas mi się przypatrywał. Bardzo nieswojo się czułam gdy jakiś wilk cały czas na mnie patrzył. Gdy doszliśmy na nasze tereny wilk się rozgościł. Kasta nadal nie wracała zaczęłam się poważnie martwić.
-Perrie, czym się tak martwisz ? - zapytała Sophia.
-Kasta nie wraca bardzo się boje że coś jej się stało.
-Nie bój się napewno będzie wszystko dobrze. - zapewniała wilczyca.
-Mam taką nadzieje, mam nadzieje.
Każdy wie że nadzieja matką głupich ale nigdy nie zaszkodzi. Johny usiadł koło mnie i zaczął mówić :
-Hmm, nudno tu trochę.
-Nie mam za bardzo czasu aby nic robić, muszę poszukać Kastę.
-Jak zwykle nikt nie ma dla mnie czasu... - wilk rzucił oschle i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz