Wędrowałam sobie spokojnie przez tereny nieznane tereny, były naprawdę piękne nawet w nocy były skąpane w bladej łunie księżyca. Chciałam tutaj zamieszkać i założyć nową watahę . Postanowiłam przejść się w poszukiwaniu jakiejś przyjemnej kryjówki na tę noc. Nie musiałam martwić się ciemnością, ponieważ na tych terenach nie było dla niej miejsca, a nawet jakby co to ja sama promieniowałam blado-białym światłem. I wtedy ją zobaczyłam. Była to naprawdę piękna jaskinia otulona letnim światełkiem, wokół której tańczyły świetliki. To był mój dom. Podeszłam do niej i odczytałam napis ,,Jaskinia Świetlanej Przyszłości". Wślizgnęłam się do środka i oglądałam freski na ścianach. Ze zdziwieniem odkryłam na nich mój wizerunek. Zrozumiałam dlaczego nazywa się tak, a nie inaczej. Wilk, który wyrzeźbił wnętrze potrafił wiedzieć przyszłość. Ułożyłam się pod moim portretem. Myślałam, aby zwiedzić jutro pozostałe zakątki tego niezwykłego miejsca. Zasnęłam.
Kiedy rano się obudziłam, jaskinia nie była już taka tajemnicza. Wybiegłam obserwując teren i budzącą się do życia przyrodę. Byłam tak oczarowana, że minęło kilka godzin zanim się oderwałam od podróży po terenach.
Błądząc w nieznanych mi miejscach trafiłam na łąkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz