Dołączyłam do watachy Forever Young.
Bardzo mi się tu podoba. Jest tu spokojnie i przyjemnie. Bardzo bym
chciała tu kogoś poznać. Kogoś, z którym mogłabym szczerze porozmawiać.
Kogoś, komu mogłabym się wyżalić. Kogoś, kto zostanie moim
przyjacielem... Marzy mi się taki ktoś. Kto wie- może kiedyś tego kogoś
odnajdę... Poszłam przejść się i zaczerpnąć świeżego, nowego
powietrza. Gdy tak szłam przed siebie i szłam, zobaczyłam śliczny
strumyk.
Wyglądał jak z bajki. Położyłam się obok. Jaka cudowna trawa! Ten zapach i soczysty kolor. Dookoła mnie piękne drzewa, a w górze śpiew ptaków. Wymarzone miejsce na odpoczynek... Nagle mój spokój przerwał dziwny szelest. W mgnieniu oka koło mnie pojawił się ogromny wąż. Czerwony w czarne paski. Zbliżał się do mnie, posykując. Dobrze, że znajdowałam się koło wody. Szybko uformowałam pociski z wody i cisnęłam nimi w węża. Straszny z niego tchórz. Od razu uciekł. Dobrze mu tak. |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz