Spacerowałam po lesie kiedy ujrzałam małą wilczycę, chciała dojść do mojej watahy, powiedziała, że się zgubiła - obudziło się we mnie uczucie współczucia... sama straciłam swoich rodziców w wojnie byłam wtedy małym szczenięciem, patrzyłam spod łap opiekunki jak wilki cierpią a nic nie mogłam z tym zrobić, dlatego nie chciałam zostawić tej małej samej, przyjęłam ją. Zobaczę czy nadaje się na moją zastępczynię...
Oprowadzałam ją, uważnie patrząc czy słucha mnie czy tak jak inne roczne wilki "buja w obłokach", jednak zdała mój test - słuchała uważnie.
Byłam zmęczona, zostawiłam małą towarzyszkę i poszłam do jaskini odpocząć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz