niedziela, 8 września 2013

(Wataha Światła) od Oris

Wiem, że robię się nudna, ale znowu byłam w dołku. Znaczy psychicznym. Przed wojną obiecałam sobie, że to się już nie powtórzy, ale przegrałam. W sumie to podwójna przegrana, złamałam obietnicę i przegrałam wojnę. Ohh wiem, że jestem żałosna, ale co miałam zrobić. Przecież byłam potężna, potrafiłam skłócić największych przyjaciół. Ale tak samo jak byłam potężna byłam nieużyteczna. Co za pożytek skoro potrafiłam tylko się nad sobą użalać i podpalać lasy. I znowu robię to w czym jestem dobra, a najgorsze jest to, że ja nad zwyczajniej w świecie nie umiem z tym skończyć. Znaczy wiecie użalam się nad sobą z byle powodu i nigdy nie starałam się dociec prawdy, znaczy tego dlaczego ciągle to robię, bo przecież w sumie nie mam aż tak źle. Chyba doznałam jakiegoś olśnienia, bo nagle moje myśli zaczęły biec w drugą stronę. No i w sumie teraz wiem, czemu nigdy nie szukałam prawdziwej przyczyny, bo nie wiem co tak naprawdę znajdę, gdzie moje myśli pobiegną. Tak tylko krążyły i mogły to robić do woli. Nieznane nas przeraża, przynajmniej mnie. No wiecie, każdy się czegoś boi. "Ohh... Lasy, drzewa, słońce i kropla wody na jakimś liściu i malutka tęcza". Biegnę, żeby nie myśleć, gdzieś w las. Nie wiem gdzie jestem i szczerze mam to gdzieś. Ale to nie pomaga. "Żałosne, nie umiem zapanować nad sobą, a mam być przywódcą? Co ja w ogóle tu robię? Miałam być światłem, a ta moc, to wszystko to nie jest światło to cień. Mroczny i ciemny jak noc gdy nie ma księżyca." I nagle znowu doznaję olśnienia, a mówią, że to rzadkie zjawisko. Chyba wiem już czemu ciągle się użalam nad sobą. Zaczęło się chwile przed tym czymś i trwa cały czas o tego czasu i to to coś jej tego przyczyną. Mówiąc, a raczej myśląc o "tym czymś" mam na myśli swoją moc. Gwałtownie hamuję i zmieniam się w człowieka. Zbliża się zima, ale dzień jest nadal słoneczny. Spoglądam w słońce, wyciągam w jego kierunku rękę i ruszam nią po całej jego tarczy, a słońce pokrywa cień. "No i genialnie nie muszę nawet o tym myśleć. Jakbym była do tego stworzona" złoszczę się na siebie, bo przypominam sobie ile szkód wyrządziłam próbując zapanować na moją świetlaną mocą. Nasuwa mi się pytanie:
- Kim ja jestem?- nieświadomie wypowiadam to na głos
- Tylko ty możesz sobie na to odpowiedzieć- słyszę jakiś głos, ale nikogo nie ma w pobliżu zastanawiam się czy ja zwariowałam. Nie, nie zastanawiam się nad tym. Jestem pewna, że zwariowałam. Słyszę głosy.
- Kim ty jesteś?- i jeszcze z nimi dyskutuję
- To nie ważne kim ja jestem. Kim ty jesteś?
- Nie wiem- odpowiadam nie pewnie
- Wiem jak się teraz czujesz. Nowa moc i ten cień. Ale pamiętaj to nie moc tworzy ciebie i to nie od niej zależy kim jesteś. Pomyśl co masz głęboko w sercu. Co w nim jest światło czy cień i bądź tym. Ty rządź sobą, a nie moc. Twoja siostra musiała zginąć, żebyś to ty dostała tą moc i tylko ty możesz nad nią zapanować i ją poskromić. To twoje zadanie i to wcale nie jest bezksiężycowa noc. Masz w sobie światło, które rozproszy cień.- Wow, byłam w szoku.Mimo, że to tylko jakiś urojony głos to ma gadane.
- Nie umiem- powiedziałam
- Umiesz- usłyszałam i nagle głos się oddalił. Nie wiem skąd, ale byłam pewna, że już go nie usłyszę. Zmieniłam się w wilka, bo co miałam zrobić, jestem wariatką. I pobiegłam do watahy, bo gdzie miałabym niby pójść?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz