Myślę, że jej starczy. Dzisiaj zabrałam ją jeszcze nad wodospad i poćwiczyłyśmy jej magię, czarną zostawiłam dla siebie.
Na Forever zbliża się zima, niedługo spadnie pierwszy śnieg, a trzeba jeszcze pozbierać plony i zrobić zapasy na zimę. Tak więc, czas się zbierać.
Przy wieczornym ognisku rzuciłam.
- Rano ruszamy z powrotem?
- Można by. - przytaknął Shadow.
Zaszłam do jego namiotu, pakował ubrania i broń w torbę.
- Możesz mi poświęcić parę minut?
Przytaknął głową i wyszedł z namiotu. Zaszliśmy kawałek za teren obozu.
- Co teraz zamierzasz zrobić?
- To znaczy?
- To znaczy, chodzi mi o Kiche. - nerwowo złapałam jakąś gałązkę, która zdobiła trawę i zaczęłam ją zginać.
To było głupie. Przecież Kiche była moją przyjaciółką, a ja spędziłam parę nocek z jej partnerem. Nic mnie nie usprawiedliwia.
Zapadło chwilowe milczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz