sobota, 7 września 2013

(Wataha Ziemi) od Kiche

 Nie koncentruje się na życiu obok innych wilkow, jestem w watasze sama, sama budzę słonce i zegnam je kiedy jest zmęczone.. sama. No trudno tak musi być, przywykłam do tego. Pewnego uroczego dnia poswiłam wyruszyć daleko w głąb lasu.. drogi tam wszystkie znam z jednym małym wyjątkiem. Wąska ścieżka przy trzech najstarszych drzewach lasu jest nieużywana przez zwierzęta , bo z tego co wiem boją się ciemności i aury która ją otacza. Stanęłam przed nią i westchnęłam.. przecież jestem za dużym tchórzem aby tam sama wejść.
- Grrr..  - zawarknełam zabawnie i chciałam już się wrócić, jednak myśli krążące  po głowie  co na końcu  jest nie dawały  mi spokoju. - ech... w  co ja się pakuje..
Ruszyłam do przodu.  Droga była widoczna tylko na odległość 5 m, ta cisza jaka mi towarzyszyła nie pomagała mi. Postanowiłam sobie trochę ułatwić życie i użyć mocy do lekkiego rozgrzania ziemi a co to daje?  A no właśnie trochę światła. Mój  umysł  zaczął  wydawać  komendy ziemi jednak ta ani drgnęła, przeczuwałam, że to nie wróży nic a nic dobrego. Szłam dalej mijając zarośla i ujrzałam białą postać małej dziewczynki.  Stała nieruchomo i patrzyła w ziemię,  jej długa  peleryna rozpływała się w mroku tego miejsca.  Zmieniłam postać na człowieczą i podeszłam bliżej.. dziewczynka ani drgnęła.
- Kim jesteś ? - Przyznam szczerze, strach mnie obleciał bo ani magii ani czarów.. tylko ten mały sztylecik w lewej kieszeni spodni. 
- Kiche... nie poznajesz mnie? - Zaczęła przybierać ludzką postać.
I wreszcie poznałam z kim mam do czynienia.
- Czego chcesz ode mnie Hekate dziś ?
- Rób to co serce Ci mówi a ty przecież  tak bardzo chcesz kogoś  zabić  za popełnienie błędu.
- Co ty pleciesz? - Patrzyłam na nią ze zdziwieniem. - Przecież  ja do nikogo urazy nie noszę.
Jej uśmiech  zakończył  nasze spotkanie bo zniknęła w ciemnościach.. Ja nie zrozumiałam ją ani trochę.
Moja wędrówka chyba zaczyna się kończyć  bo ujrzałam prześwit pomiędzy  drzewami.. przyspieszyła
Znalazłam się  na terenie mroku, no mogłam się  tego spodziewać. Postanowiłam wracać  do domu okrężnymi drogami zahaczając o watahę powietrza, jednak nie zbliżałam się do jaskini Shadowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz