sobota, 7 września 2013
(Wataha Wody) Od Kristal
Jestem nowa w watasze. Nikogo tak naprawdę nie znam. Wiedziałam tylko to, ze nie wolno mi wchodzić na terytoria innych watah. Szczerze nie lubiłam się bić bo nie jestem w stanie kogoś zaatakować. Atakuje tylko wyłącznie łanie bez młodych. Ale to raczej ich nie interesuje.
***
Pewnego dnia spałam jak zabita. Wstałam późno bo słońce już wysoko było. Poszłam się obmyć i napić. Nie miałam przyjaciół więc trzymałam się z dala od innych wilków z mojej watahy.
Kiedy tak patrzyłam z oddali ujrzałam całkiem przystojnego basiora. Wstydziłam się do niego podejść.
Jak to będzie wyglądać?! Jakaś obca wilczyca do niego podchodzi i mówi: „Jesteś przystojny czy zostaniesz moim partnerem??”. Nawet wolę nie myśleć co on by pomyślał o mnie. Jednak całe życie nie mogłam być samotna musiałam się kiedyś odważyć. Tak czy siak przestałam się zastanawiać i poszłam na krótki spacer.
Kiedy tak sobie spacerowałam usłyszałam czyjś głos. Dochodził zza krzaków. Wyjrzałam i zobaczyłam Jamesa. Chciałam podejść ale za bardzo się wstydziłam.
To była ta okazja, czułam to, nie mogłam jej przepuścić. Ale nie miałam pomysłu.
Nagle za mną poczułam czyjąś obecność. Zaczęłam biec przed siebie. Nie zauważyłam przed sobą stawu i wpadłam do niego. A przy okazji ochlapałam Jamesa.
Kiedy się ocknęłam co się stało, natychmiast go przeprosiłam:
- Wybacz, że Cię ochlapałam- powiedziałam nieśmiało.
- A nic się nie stało, jestem wilkiem wody to mi woda odpowiada.- opowiedział uśmiechnięty a potem odszedł.
Teraz widziałam, że nie łatwo go będzie zdobyć. Coś sprawiło, że poszłam za nim. I tym razem ja się potknęłam i go przewróciłam. Było widać, że już się wkurzył. Powiedział
- Czy ty mnie śledzisz??- zapytał lekko zły.
- Nie, nie skądże.- odpowiedziałam niewinnie.
- To przestań za mną chodzić!- krzyknął.
-No bo chodzi mi oto, że jestem nowa i szukam jakiejś nowej znajomości- wytłumaczyłam.
- To szukaj gdzie indziej, u mnie tego nie znajdziesz- powiedział stanowczo i odszedł.
Ja się załamałam (lekka przesada ale żeby było coś). Poszłam w ogóle nieznaną mi stronę.
Poczułam nieprzyjemny chłód. Było jakoś ciemniej. I dopiero po 10 minutach zauważyłam, że nie jestem u siebie. Chciałam wrócić ale nie wiedziałam jak.
„Czy ja zawsze muszę włazić tam gdzie nie trzeba??’’ pomyślałam.
Zobaczyłam cień za sobą. Stał tam wilk widać dużo starszy ode mnie. Byłam przerażona ale starałam się zachować spokój. On powiedział:
- Co ty tu robisz??- zapytała wadera niemiłym głosem.
- Eeeee….. zgubiłam się jestem nowa u w ogóle- powiedział ze sztucznym uśmiechem.
- Aha, no cóż tym razem odpuszczę sobie walkę z Tobą ale następnym razem uważaj gdzie łazisz- ostrzegła i znikła w zaroślach.
To było bardzoo dziwne. Nie zastanawiałam się, poszłam przed siebie. W końcu dotarłam na swoje tereny. Byłam głodna ale nie miałam ochoty na mięso więc pomyślałam, że zjem wodorost. (dziwne ale lubię wodorosty). Zanurkowałam, zmieniłam się w manata. Zaczęłam wyjadać wodorosty, trawę morską itp.
Kiedy wynurzyłam się jako wilk ujrzałam przed sobą Jamesa znowu.
Pewnie pomyślał, ze go śledzę ale tego nie powiedział. Przez chwilę gapiliśmy się w siebie.
Ja w końcu się odważyłam:
-Witaj ponownie, wiesz śledziłam Ciebie i w ogóle bo Cię bardzo lubię- tłumaczyłam się
On odpowiedział zaskoczony:
< James dokończysz?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz