- Cześć.
Mins usiadł obok mnie. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
- No cześć. - burknęłam.
-Aoime a czemu wybrałaś Scythe zamiast mnie? W czym on był lepszy ode mnie? spytał.
Postanowiłam to przemilczeć. Nie muszę się chyba nawet rozwijać, czemu.
-Chcę ci tylko powiedzieć,że zawsze cie kochałem nawet teraz chociaż minęło dużo czasu od dnia w którym wybrałaś Scythe.
Nadal milczałam.
-Chciałem ci tylko powiedzieć,że zawszę będę cie kochał. Nie ważne kogo
wybierzesz mnie Shadowa czy kogoś tam jeszcze. Zawsze będę cie kochał.
Wstałe i powoli ruszył w stronę namiotu. Odwrócił się jeszcze na chwilę aby powiedzieć.
-Jeśli chcesz możemy spróbować od nowa?
Cóż, powstrzymywałam się od jakiegokolwiek uczucia, które by wskazywało moje... rozbawienie? Nie byłam zła, bardziej zaskoczona i odrobinę rozbawiona.
Cóż, straciłam osobę, w której zakochałam się prawdziwie od... tysiąca parunastu lat. Nie miałam teraz ochotę na nic, poza niezobowiązującym stosunkiem. Nie teraz.
Przymknęłam oczy i skoncentrowałam się na otoczeniu, myśląc, co odpowiedzieć, żeby go nie zranić.
Aurora miała niezły ubaw z tego. Dałam jej jednak myśleć, że jej nie czuję.
- Mins, pewnie znasz moją decyzję. - spojrzałam mu w oczy. - Z resztą, masz Love, co ona miałaby teraz zrobić? Jak to wszystko będzie wyglądać? Doskonale radzę sobie sama, nie potrzebuję, a wręcz nie powinnam teraz kogoś szukać. Rozumiesz?
Kiwnął głową rozczarowany i doczłapał się do namiotu. Szczerze? Żal mi go, biedak. Ale tak się kończy nielojalność...
~ Nie zapowietrz się ze śmiechu. - rzuciłam w myślach do Aurory, bardziej rozbawiona, niż wściekła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz